Rachunek sumienia

-nie pamiętam czy dziś jadłam śniadanie. Sądząc po poziomie głodu o godzinie 11.30 chyba nie

-wyprałam pendrive’a w temperaturze 60 stopni. Działa, zawartość nie znikła

-mój telefon momentami mógłby służyć jako wibrator. Do tego bywa rozgrzany i bardzo, bardzo ostry. Choć nie w sensie erotycznym

-jestem samotną 47-letnią rozwódką, która nawet myślą nie odważa się zgrzeszyć. Jeszcze.

-składam obietnice bez pokrycia w rzeczywistości i możliwości spełnienia- typu „wszystko będzie dobrze”

-zazdroszczę sama sobie pozornego spokoju

-gdyby znudziła mi się medycyna, mogłabym zostać florystką, po dzisiejszym popołudniowym maratonie przystrajania doniczek z wrzosami (35 sztuk) mogę powiedzieć, że nawet podoba mi się to zajęcie. Trzeba by poszukać kursów doszkalających

-zasłuchałam się w kolejną piosenkę De Mono, w duecie z Anną Dereszowską „Jednym zdaniem”. I jeszcze kilka innych piosenek też mnie dotyka tak, że kolana miękną

-więcej grzechów nie pamiętam