Czarni

Ledwo co pisałam o modlitwie i urzędnikach Pana Boga. Książkę Pawła Reszki właśnie o nich przeczytałam już jakiś czas temu, ale nie składało mi się, żeby coś o niej napisać. Wcześniej czytałam jego książki- reportaże o lekarzach- „Mali bogowie”, obie części. Nie jest to może jakieś głębokie studium zjawiska, ani te pozycje o lekarzach, ani ta o księżach, ale czyta się dobrze.

Ksiądz- urzędnik czy przedstawiciel Boga tu na ziemi? Chcielibyśmy tego drugiego, często dostajemy pierwsze i to w dość kiepskiej formie. Tak się tylko czasem zastanawiam- oczekujemy od księży wiele, pewnie zbyt wiele, nie wybaczamy im błędów, które sam popełniamy nagminnie. Oni też święci nie są, a często nie chcą być. To tylko ludzie, ale wystawieni na ostrzał opinii ogółu. Wymaga się od nich dużo, mają świecić przykładem i być strażnikami moralności. Ale niestety obraz księży w naszych wyobrażeniach raczej pasuje do czarno- białej fotografii sprzed wielu lat, a świat obecny jest zupełnie inny. Nie nadąża to wszystko harmonijnie i stąd jest dysonans. Inna sprawa, że zbyt wielu księży oczekuje traktowania jakby byli święci, a robią coś zupełnie innego. Dla mnie ksiądz to jednak tylko człowiek, pośrednik, ma prawo do błędów, ale wołałabym, żeby to były błędy w granicach prawa. No i jeśli ktoś decyduje się na zostanie księdzem- to ze wszystkimi konsekwencjami i ich świadomością.

Spora część książki traktuje o związkach księży z kobietami i sferze seksualnej. „Zlikwiduj VI przykazanie, to o czym będą mówić księża? Z czego będą spowiadać? Seks świeckich to jest nasza mania. Poza seksem nie dostrzegamy już żadnych grzechów. Tymczasem o seksie należy rozmawiać, a nie straszyć nim”. „My, duchowni, mamy jakąś obsesję w sprawach seksualności ludzi świeckich. To jest oczywiste maskowanie naszych problemów i frustracji. Budzi się w nas pies ogrodnika: sami nie zjedzą i innym nie dadzą. Szczególnie to widać w potępieniu związków niesakramentalnych”. I niestety pogląd Kościoła na rolę kobiet- traktowane są jak gorszy rodzaj człowieka „Przyjaźń, miłość, jaką mogą sobie zaoferować księża żyjący w celibacie, jest bardzo dobra. Jest nieporównywalnie wyższym rodzajem miłości niż ta, którą mężczyzna może zaoferować kobiecie albo kobieta mężczyźnie. Bo mężczyzna przy kobiecie nie rozwija się w sposób doskonały”. A kwestia celibatu? Celibat to tylko bezżeństwo, nic innego…

Tak jak pisałam wcześniej- w sumie nic szczególnie odkrywczego w tej książce nie znalazłam, ale czytało się dobrze.