Zazdrość

Mój ulubiony autor w nieco innej odsłonie. Modne ostatnio są opowiadania, choć nie każdemu wychodzą równie dobrze, bo to jednak niełatwa forma. Zdarza się, że najlepsze są te najkrótsze, przy Nesbø to już sama nie wiem. Nie jest to Harry Hole, ulubiony, rewelacyjny, nie do zepsucia. Ale też nie takie najgorsze, jak to niektórzy opisują. Może nie zachwyciłam się tak na 200%, ale coś tam do myślenia mi dały. Zwłaszcza w sytuacji osobistej, którą mam od pewnego czasu.

Od razu powiem- zazdrości nie lubię i to bardzo. Jak każdy człowiek czasem czegoś komuś zazdroszczę, ale staram się jak mogę, żeby to była ewentualnie zazdrość konstruktywna, taka, która motywuje do osiągnięcia czegoś, a nie tylko coś, co zżera i przeszkadza. Zresztą- moja filozofia życiowa nie opiera się na zazdrości, bardziej na podziwie i chęci dorównania. Ale- byłymąż jakoś tak nieco ponad rok temu ożenił się. Jego nowa żona chyba mnie nie lubi. Nie pozwala mu się ze mną kontaktować i to na tyle, że nie może nawet przebywać w moim otoczeniu, co dobitnie dało się zauważyć na przysiędze Matiego. Po uroczystości poszliśmy na obiad- byłymąż nie miał pozwolenia na siedzenie w jednym pomieszczeniu ze mną, więc my jedliśmy obiad, a on siedział i czekał na nas na zewnątrz. Potem od mojej synowej dowiedziałam się, że w związku z wyjazdem na przysięgę był mały kryzys małżeński. Na dodatek Filip i Mati obchodzili w weekend swoje urodziny- do żadnego tatuś nie zadzwonił. Wcześniej byłymąż (jeszcze sporo przed ślubem) nie był na rodzinnym obiedzie z okazji 18 urodzin Mateusza (a było to bardzo rodzinne spotkanie- teściowa, szwagier, moi rodzice i rodzeństwo z dziećmi https://terazjestinaczej.home.blog/2019/10/02/powtorka-z-rozrywki/ ). Ze ślubem Kuby też były problemy i to nieliche (ku przypomnieniu, jeśli ktoś ma ochotę https://terazjestinaczej.home.blog/2019/08/24/cos-nowego/ i https://terazjestinaczej.home.blog/2019/08/26/na-noze/ ). Nie wiem i nie rozumiem co ona w tej chwili może do mnie mieć. Są szczęśliwi w małżeństwie- i dobrze, oby jak najdłużej. Ja z byłymmężem kontakty wcześniej miałam w miarę poprawne i darowałam mu mnóstwo niekoniecznie logicznych zachowań. Włącznie z groszowymi i nieterminowo płaconymi alimentami, próbą wrobienia Matiego w przejęcie na własność w ramach darowizny samochodu o kondycji trupa oraz wyrolowaniu Kuby i synowej co do możliwości zamieszkania w jego mieszkaniu (oczywiście nie za darmo chcieli tam mieszkać, ale przecież od obcych można wziąć więcej kasy, a dzieciom należałby się jakiś rabat). Pal licho, karma wraca, więc mam nadzieję, że kiedyś dostanie to na co zasłużył. Ale dlaczego nowa żona byłegomęża tak ostentacyjnie próbuje odciąć go od rodziny? Zazdrości mi dobrych stosunków z teściową? Zazdrości mi, że radzę sobie bez byłegomęża? Zazdrości, że w ogóle jestem? Nie rozumiem i tyle. Nie widziałam jej na oczy. A byłymąż dawno temu określił ją jako ciepłą i przyjaźnie nastawioną do świata osobę. Dziwne. Ale zazdrość chyba racjonalna nie jest. I zgodnie z mottem książki- gdy budzi się zazdrość, zasypia sumienie