Jesienne pożegnanie

Omal nie przegapiłam tej książki, w natłoku innych. Joanna Jax to jedna z moich naj- najulubieńszych autorek. Poprzedni tom serii przeczytałam dawno temu i jakoś umknęło mi z pamięci, że właśnie jesienią ma być wydany kolejny. Na szczęście Blubraa swoim wpisem mi przypomniała i w te pędy odszukałam książkę w zasobach Legimi, a potem to już tylko delektowałam się czytaniem. Jak zwykle z zachwytem i niedosytem, kiedy dotarłam do ostatniej strony.

Czas przedstawiony w tym tomie to lata 1978-1980 czyli wydarzenia coraz lepiej mi znane i pamiętane. Tło historyczne nie jest może aż tak istotne, bo jest to tylko tło dla życia całej galerii postaci. I mimo że może nie wszystkie są idealne, niektóre wręcz wkurzające lub antypatyczne (zawsze znajdzie się jakaś Alexis Carrington lub Loki), to jednak każda jest tak opisana, że wręcz da się wejść w jej skórę, odczuwać to co ona. Czytając, czuję się członkiem rodziny Dargiewiczów, Łyszkinów, Piotrowskich czy Wielopolskich, aż chciałoby się czasem pomóc w rozwiazywaniu ich problemów, przytulić, wypić filiżankę herbaty w ich towarzystwie. A zakończenie- cóż, w ostatnim tomie pewnie będzie się działo, żeby rozwikłać te wszystkie poplątane losy bohaterów

Podobne zauroczenie przeżywałam czytając „Kroniki Cliftonów” Jeffreya Archera, ale to było tylko 7 tomów. Joanna Jax napisała cykl „Zemsta i przebaczenie”- 6 tomów, „Zanim nadejdzie jutro”- 3 tomy (jedyne, których jeszcze nie przeczytałam, ale nadal nie jestem na nie gotowa), „Prawda zapisana w popiołach”- 3 tomy, „Duchy minionych lat”- wydane 3 tomy, ostatnia część zaplanowana jest na styczeń 2022. Więc mam tych książek znacznie więcej i bohaterów poznałam lepiej niż Cliftonów i Barringtonów. Muszę też w końcu wziąć się za inne książki pani Jax, niewątpliwie są one równie dobre. Zimowe wieczory są długie, choć i książek na liście czytelniczej przybywa, a przecież nie samym czytaniem człowiek żyje… Nie wiem jak to wszystko pogodzić…