Wesele

undefined

To nie jest łatwy, rozrywkowy film. Momentami wręcz wbija w fotel. Budzi przerażenie, niesmak, wstręt, gniew, zawstydzenie, niepokój, chwilami szokuje. Na pewno nie da się go przyjąć obojętnie. Fakt, że sposób odbioru w dużym stopniu zależy też od opcji politycznej i poglądów widza. Bo w rozmowie z osobą reprezentująca opcję bardziej nacjonalistyczno- historyczno- patriotyczną (choć według mnie do patriotyzmu w prawdziwym tego słowa znaczeniu to trochę tej osobie brakuje, bo pogląd „Polska jest Chrystusem narodów” czy „bij żyda/ murzyna/ geja” przy patriotyzmie nawet nie stały) usłyszałam, że ten film fałszuje prawdę historyczną i utrwala stereotypy i na pewno był kręcony za żydowskie pieniądze.

A mnie nie chodzi o prawdę historyczną, bo i tak wszystko zależy od punktu widzenia i każdy uczestnik wydarzeń historycznych jakoś potrafi je wytłumaczyć w zależności od tego, po której stronie stoi. A po latach i tak pamięć jest na tyle zawodna i produkuje takie wspomnienia, które są wygodne. Ze stereotypami w sumie też nie ma co walczyć, bo wystarczy trochę procentów i nawet wróg stanie się przyjacielem.

Czy ten film musi nazywać się „Weselem”? Pewnie nie, ale zawsze to jakieś odniesienie do kultury narodowej, niektórym łatwiej będzie pojąć pewne alegorie i odniesienia czy w porównaniu do Wyspiańskiego, czy „Wesela” Smarzowskiego sprzed kilkunastu lat. Tytuł bardzo nośny i dający gwarancję oglądalności. Choć naprawdę nie jest dla wszystkich. Oczywiście idąc do kina spodziewałam się kontrowersyjnych tematów, obrazów budzących niesmak i przerażenie, przecież Smarzowski taki właśnie jest. Natomiast niesamowicie podobały mi się pewne „sztuczki” reżyserskie, przebitki wydarzeń z przeszłości mieszające się z teraźniejszością, wyglądające jak wyjęte wprost z umysłu pogrążonego w odmętach demencji dziadka. I niektóre- nie wiem czy humorystyczne, czy żałosne- zbiegi okoliczności. Panna młoda- córka właściciela ubojni i lokalnego VIP-a, bierze ślub będąc w widocznej ciąży (bo musiał być przesunięty z powodu pandemii), ale chce wyjechać do Irlandii i tam otworzyć wegański bar dla kobiet w ciąży- ha! Wesele odbywa się- a jakże- za pieniądze jej ojca, który to ma kłopoty finansowe, ale dla ukochanej córeczki zrobi wszystko. A córeczka tatusia uwielbia, dopóki myśli, że te pieniądze na rozkręcenie interesu dostanie. Kiedy okazuje się, że jednak nie, to nagle twierdzi, że zawsze się go wstydziła, bardzo wygodnie… A motto filmu „o miłości bez względu na wszystko”- czyżby? Miłość, honor, patriotyzm, prawda, uczciwość, tolerancja- to słowa, które łatwo się mówi, znacznie trudniej wcielać je w życie i żyć według boskich i ludzkich przykazań.

Namieszałam pewnie strasznie i bez obejrzenia filmu trudno pojąć o czym piszę, tym bardziej, że nie chcę wielu wątków zbyt mocno rozwijać, bo są dość kontrowersyjne, a ja nie twierdzę, że mam monopol na prawdę i to tylko moje zdanie, ktoś inny może uważać zupełnie inaczej, co nie oznacza, że któreś z nas się myli. „Racja jest jak dupa, każdy ma własną” to cytat z Piłsudskiego. W filmie był użyty inny cytat „Naród, który nie szanuje swej przeszłości, nie zasługuje na szacunek teraźniejszości i nie ma prawa do przyszłości”. Sama nie wiem, który jest trafniejszy.