Naprawdę to widać?

Byłam w drogerii po kilka duperelek. Przy kasie pani oczywiście proponuje jeszcze to, tamto i owamto. Nic z rzeczy, których bym potrzebowała, więc grzecznie dziękuję, ale nie. Pani, chyba w ramach zemsty, dorzuciła mi gazetkę drogerii i takie coś

Naprawdę pod maseczką widać, że już mi to potrzebne? Poza tym do tego 50+ to jeszcze mi trochę brakuje. Niedużo, bo niedużo, ale jednak, tym bardziej, że wcale nie czuję się na tyle. A moje najstarsze dzieciaki wymyśliły, że na tę zbliżającą się pięćdziesiątkę zrobią mi imprezę rodzinną i jak widzę po planach to z rozmachem typu małe wesele, bo planują imprezować długo w noc, z alkoholem i z tańcami jak się da oraz noclegami dla przyjezdnych. Co prawda tego alkoholu to w mojej rodzinie spożywamy mniej niż na lekarstwo, więc będzie symbolicznie. Poza tym oby plany wypaliły i jakieś choróbska lub wirusy ich nie pokrzyżowały. No i żeby udało się zgrać plany wszystkich członków rodziny, ale to młodzież wzięła na swoją głowę, żeby odpowiednio wcześniej poinformować wszystkich. No i ma to być taka próba generalna przed kolejna imprezą w rodzinie, tym razem to już mają być chrzciny

A jutro skoro świt wyruszam do stolicy, nacieszyć się moim studentem, zawieźć mu trochę cywilnych rzeczy i smakołyków, a przy okazji pooglądać coś w wielkim mieście