Bałwanek

Moja działka w tym roku jeszcze zbyt wiele plonów mi nie dała, bo na razie to muszę ją po prostu uporządkować. Ale wiosną mama przywiozła mi 4 sadzonki dyni, które urosły im w kompostowniku po wyrzuceniu resztek. Wsadziłam je do ziemi, rosły sobie i rosły, nawet kwiatów miały sporo, tylko jakoś nie kwapiły się do wytwarzania owoców. W sumie myślałam, że nic z nich nie będzie, ale w końcu pojawiło się kilka zawiązków i jesienna porą zebrałam trzy dynie. A rozmiary ich były różne, co wzbudziło pewne skojarzenie zakończone wykonaniem dyniowego bałwanka. Nie utrzymał się on długo, mimo że materiał dyniowy jest trwalszy od śniegu, ponieważ głowa dość szybko posłużyła do ugotowania przepysznej rozgrzewającej zupy dyniowej. Gotowałam takową pierwszy raz w życiu, bo jakoś nie było u nas nigdy dyniowej tradycji. Ale teraz już będzie, bo zasmakowała mi bardzo

A teraz zastanawiam się, jak tu przerobić pozostałe dary ogródka i jesieni. Na pewno nie skuszę się na ozdoby halloweenowe, bo takiej tradycji również nie mam w zwyczaju kultywować (prosta dziewczyna ze wsi jestem i takie wielkomiejskie i zagraniczne cuda i dziwy nie miały u nas miejsca). Może w zalewie, może jakiś dżemik, a może po prostu mus typu przecier do cieszenia się smakiem w długie zimowe wieczory? Jeśli macie coś smacznego w swoich domowych tradycjach to poproszę o informację i z góry dziękuję.