Naukowo

Dzisiejszy niemal cały dzień (od 9 do 17) spędziłam słuchając wykładów na temat leczenia cukrzycy typu 1 i to w tych najbardziej praktycznych aspektach. Z wiadomych względów akurat to zagadnienie jest dla mnie bardzo interesujące, ale nie jest to jedyna konferencja on- line, w której w ostatnich czasach uczestniczę. Zawsze starałam się w miarę możliwości pogłębiać swoją wiedzę, z racji odległości i braku czasu nie zawsze udawało mi się jeździć na szkolenia czy konferencje, tym bardziej, że zazwyczaj te najbardziej wartościowe trochę kosztowały, do tego podróż, nocleg, czas- przeważnie w weekendy, więc musiałam rozważnie wybierać. Chciałoby się dużo, ale realia czasem nie pozwalały. Samo czytanie artykułów, czasopism i książek nie zawsze wystarczało. Ale przyszła pandemia. W sieci pojawiło się mnóstwo krótkich szkoleń na żywo- webinariów. Praktycznie każdego wieczoru mam w czym wybierać. W razie chęci mogę zadać pytanie wykładowcy. Większe konferencje- takie dwu- trzy- dniowe też są. Ogromna oszczędność czasu, na dodatek mogę wybrać tylko te tematy, które mnie interesują, mogę też w trakcie słuchania i oglądania wykładów robić coś innego, co absorbuje głównie ręce, a nie głowę. Nie wszystkie konferencje są bezpłatne, czasem nawet za te w sieci trzeba sporo zapłacić (bywa i kilkaset złotych). Dobrze, jeśli potem jest dostęp do nagrań wykładów, bo zdarza się, że nie uda się posłuchać wszystkiego. Bywa też tak, że w jednym terminie są różne wykłady i muszę wybierać, co mnie bardziej interesuje. Jako totalny laik komputerowy nie wiedziałam, że jest taka możliwość, żeby nagrać, to co się dzieje na ekranie laptopa i obejrzeć później. Jeszcze muszę to wypróbować, ale jeżeli rzeczywiście zadziała, to mi się podoba taka opcja.

A czego ciekawego się dziś nauczyłam? Najbardziej interesowała mnie najnowsza pompa 780G. To już nawet nie mercedes, a ferrari wśród pomp cukrzycowych. Cena też adekwatna, bo kosztuje niemal 20 tysięcy złotych, a miesięczny koszt eksploatacji to minimum 300 złotych (sensory, transmiter, plastry itp)- i to już po częściowej refundacji. Pompa jest nie refundowana. Nie zrobi za nas wszystkiego, ale ma wiele funkcji, które znacznie ułatwiają życie. Marzy mi się. Bo mimo że na razie cukrzyca Filipa jest zupełnie dobrze wyrównana, to dzieje się tak kosztem kilku pobudek w nocy. Pompa 780G potrafi sama zatrzymać przepływ insuliny, zanim cukier spadnie do poziomu krytycznie niskiego, z kolei kiedy cukier za bardzo rośnie sama podaje dodatkową insulinę. W tej chwili czas w zakresie docelowym glikemii 70-180mg% to u Filipa około 80%, co jest naprawdę dobrym wynikiem, ale zawsze chciałoby się jeszcze lepiej. Zakres docelowy 70-140mg% przez > 90 % doby czyli jak u osoby zdrowej pozostaje w sferze marzeń. Albo trzeba wyłożyć kasę. Jedyne czego obawiam się, to możliwość zbytniego rozleniwienia i utraty czujności, bo choć technologia wszystkiego sama nie zrobi, to w wielu sprawach pozwoli zapomnieć o cieniach życia z cukrzycą. Ciągle dojrzewam do pomysłu zakupu tej pompy, jest opcja wypożyczenia na miesiąc za kaucją, żeby się przekonać czy taki system pasuje. Filip póki co jest nieco sceptyczny, uważa, że to za droga rzecz, nie jest niezbędna do życia, skoro i tak sobie radzimy. Ale przecież przyjdzie czas, kiedy skończy technikum, zechce pójść na studia- taki sprzęt ułatwiłby funkcjonowanie. Tak więc prędzej czy później, ale trzeba będzie…