Jesteś super

Miło jest usłyszeć takie coś od własnego dziecka i to tak bez okazji. Późnym wieczorem jak zwykle zajrzałam do Filipa pogonić go do spania (tak dla formalności, bo to moje gadanie i tak go nie wzrusza, poza tym to już ponad 17-letni facet, a nie małe dziecko, no ale pomamusiować czasem trzeba) i powiedzieć „dobranoc”. A moje dziecko stwierdziło- a wiesz mamo, że jesteś super? Lekko mnie zamurowało, tak pozytywnie. Nie byłabym mamuśką, gdybym nie chciała się dowiedzieć skąd takie wyznanie. No bo tak. Domyślam się, że to ogólnie wpływ sytuacji, chęć podniesienia mnie na duchu, dowartościowania i poprawienia humoru. Mimo to miło mi było. Bo nie zawsze uważam się za taką super. Bo przecież wielokrotnie musiałam być twardą mamą, żeby odpowiednio wychować chłopaków. Nawet jeśli serce bolało, to trzeba było reagować odpowiedzialnie, nie pozwalać na zbyt wiele, gonić do nauki i innych obowiązków, stawiać granice i mądrze kochać, żeby wyrośli na ludzi. Mam nadzieję, że mi się udało, bo to zazwyczaj tatuś był od zabawy i pozwalania, a ja jak ten zły policjant musiałam pilnować porządku i wielokrotnie miałam wyrzuty sumienia, że nie jest mi dane tylko się bawić i miło spędzać czas. Ale jednak nadszedł czas docenienia moich wysiłków. I uważam, że moi chłopcy też są super.