Szadź

Serial i książka- w takiej kolejności. I chyba to była zła kolejność. Ale podejrzewam, że odwrotna też nie byłaby dobra. Serial nie jest ekranizacją, a tylko „na motywach”, więc teoretycznie nic nie musi się zgadzać, ale i tak mi zgrzytają wszystkie rozbieżności, gdyby było więcej punktów wspólnych, to może łatwiej byłoby mi zaakceptować obie formy, a tak to tylko namieszałam sobie. I chyba- o dziwo- serial podobał mi się nieco bardziej, co prawda nie wszystkie odcinki były jednakowo dobre, ale ogólne wrażenie na plus. Natomiast porównywanie serialu i książki spowodowało, że czytanie było jednak nieco zbyt ciężkie. Chyba kolejne książki tego autora najpierw przeczytam, a dopiero potem obejrzę. Zresztą zobaczymy.

W sumie jedynym punktem wspólnym serialu i książki była postać głównej bohaterki- policjantki Agnieszki Polkowskiej. I jeszcze podobny sposób zbrodni i to, że od początku wiemy, kto jest sprawcą, a powoli odkrywamy dlaczego. A poza tym nic się nie zgadza- miejsce akcji, motywy zbrodni, profil zabójcy, policyjny partner bohaterki, wydarzenia z przeszłości, które doprowadziły do tych obecnych i mnóstwo innych detali. A już te dotyczące przeszłości bohaterki, jej orientacji i kilku innych spraw przedstawione w książce- cóż, nie w moim stylu. W serialu były bardziej wiarygodne

I sama już nie wiem, czy to w ogóle warto oglądać te seriale. Na pewno na razie nie skuszę się na te wielosezonowe, bo jednak nie mam do tego cierpliwości. Ale nie twierdzę, że nigdy.