Gabinet luster

Moje pierwsze spotkanie z tym autorem. Obawiam się, że nieco niefortunne, bo książka nie czytana, a słuchana. Na dodatek na przemian z inną, więc chwilami myśli mi nieco odpływały i wątki się gubiły. Mam nauczkę, żeby jednak skupić się na jednej książce na raz. To słuchanie było dlatego, że chciałam czymś w miarę pożytecznym i przyjemnym zająć głowę podczas prac działkowych. Śpiew ptaków jest przyjemny, ale po dłuższym czasie jednak nic nowego nie wnosi, już się chyba uodporniłam na trele. Sąsiad ostatnio słuchał dość głośno jakiś podcastów, najpierw o tajemnicach II wojny światowej, potem o zasadach przyciągania i innych samorozwojach. Średnio mnie to interesowało, więc sięgnęłam po audiobook.

Sama książka- teoretycznie thriller, ale jakoś trochę jak dla mnie przewidywalny i mało emocjonujący. Choć może gdybym czytała, a nie słuchała, to odbiór byłby nieco inny. O czym jest ta książka? Ada Rezler jako czteroletnie dziecko straciła starszego o 10 lat przyrodniego brata Igora- zgubił się podczas wycieczki w góry. Od tego czasu życie rodziny posypało się, matka wpadła w nałóg, ojciec Ady został pobity przez biologicznego ojca Igora i zmarł w wyniku obrażeń, więzi emocjonalne przestały istnieć. Po 20 latach wspomnienia i koszmary wracają- Ada otrzymuje od nieznanej osoby swój rysunek z lat dziecięcych. Jedzie do rodzinnej miejscowości, prowadzi własne śledztwo z pomocą byłego dziennikarza Ireneusza Zalewskiego. W międzyczasie w okolicy ginie kolejny nastolatek. Wydarzenia z teraźniejszości przeplatane są wspomnieniami Ady i Igora z przeszłości- to akurat lubię w tego typu książkach, bo pomaga w poznaniu bohaterów. W miarę rozwoju akcji okazuje się, że każdy skrywa własne tajemnice, a motywacje bohaterów bywają zupełnie inne od tego, co mówią oficjalnie. I o ile często zakończenia thrillerów są nieco dziwne i mało spójne z treścią całości, to w tej książce akurat zakończenie uważam za bardzo trafione.

Cóż, około 10 godzin słuchania. Przy działkowej pracy jak najbardziej. Ogólnie podobało mi się tak pół na pół. Nie był to najmocniejszy, budzący dreszcze thriller, raczej opis czegoś, co może się rzeczywiście wydarzyć. Samo życie.