Spokojnie, to tylko zawał

Po dość intensywnym w emocje i różne aktywności tygodniu, weekend był spokojniejszy. Do pracy poszłam dziś na luzie, wypoczęta. I w pracy nie było aż tak źle, owszem, było co robić, ale bez pośpiechu. Tymczasem tuż przed 18, w trakcie ostatniej teleporady niespodziewanie chwycił mnie silny ból w okolicy mostka. Bardzo silny. Nigdy czegoś takiego nie miałam. Autentycznie przestraszyłam się, że to może być zawał. I podobno dość źle wyglądałam, więc pielęgniarki od razu zawlokły mnie na EKG. Ciut wyższe niż zazwyczaj ciśnienie, EKG w porządku. Więc pewnie to coś od żołądka, jutro mam kolejny emocjonujący i stresujący dzień z daleką podróżą, możliwe, że w ten sposób podświadomość daje mi coś do zrozumienia. I Filip pisze jutro egzamin zawodowy. Kumulacja.

I niestety uświadomiłam sobie, że choć do tej pory problemów zdrowotnych za bardzo nie miałam, to jednak w miarę upływu lat coś się będzie pojawiało. Tryb życia mam jaki mam, co i rusz wyskakują jakieś emocje, te negatywne, ale i pozytywne bywają. Filip mi powiedział- ale mamo, ty nie jesteś jeszcze taka stara. Niby nie. Ale świadomość, że nie jestem niezniszczalna trochę mną dziś wstrząsnęła.