Gasnące światło

Książki Hanny Greń czytałam dość dawno temu, ale mnie zachwyciły i wciągnęły, zwłaszcza te z cyklu „Trójkąt Beskidzki”, „Śmiertelne wyliczanki” i „Polowanie na Pliszkę”. Cykl o Dionizie Remańskiej zaczęłam, ale początek jakoś mi nie podszedł i odłożyłam na kiedyś, choć pamiętam, że Cytrynka bardzo polecała. I niewątpliwie po przeczytaniu tej książki nabieram coraz większej ochoty na zaznajomienie się z Dionizą

A „Gasnące światło” wciągnęło mnie niesamowicie. Autorka pisze świetnie. Dodatkowo bohaterowie są normalni i prawdziwi, ich zachowanie też nie jest jakieś z kosmosu, a najważniejsze- rozmawiają ze sobą. Bo w wielu książkach czy filmach pojawia się problem, a ludzie zamiast porozmawiać, wyjaśnić, to robią jakieś dziwne rzeczy, domyślają się, przemilczają i problem narasta, zamiast się rozwiązać.

Amelia Butkiewicz to ośmioletnia dziewczynka, pewnej nocy nieznane osoby zabijają jej rodziców, ona cudem unika śmierci. Po 18 latach jako Amalia Bender znów staje przed podobnym koszmarem- ktoś poluje na jej życie. Śledztwo zatacza krąg, dodatkowo łączy się ono z kilkoma innymi z przeszłości, nieco bliższej i dalszej, a ma na nie wpływ również przeszłość dość daleka. A wszystko to z powodu mrzonek o skarbie. Za to tak świetnie opisane, że aż ciężko się od czytania oderwać. Oczywiście to moja subiektywna ocena, ale uważam, że autorka ma naprawdę rewelacyjny styl pisania

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s