Nie długi, nie krótki, lecz w sam raz

Trudno mówić o długim czy nie długim weekendzie, jeśli się pracowało w piątek. Po prostu wyskoczył bonus w postaci wolnego dnia w środku tygodnia. Który to zresztą dzień był w większej części deszczowy, więc z czystym sumieniem przeznaczyłam go na solidny odpoczynek. Czyli na przykład dwugodzinną popołudniową drzemkę w trakcie której obudziłam się i nie wiedziałam jaki to dzień, czwarta rano czy po południu, czy to aby nie pora już wstawać do pracy. Rzadko zdarza mi się aż takie skołowanie. Ale to chyba po prostu wyszła kumulacja napięcia z ostatnich tygodni, bo było go sporo. Teraz mam nadzieję, że nieco już odpuści, trochę się poukłada i może w końcu zacznę funkcjonować bez tego wewnętrznego rozedrgania, które niby nie jest jakieś tragicznie przeszkadzające, ale nie pozwala wystarczająco dobrze i spokojnie żyć. A chciałabym, bo mam już nieco dość.

Weekend właściwy był już znacznie spokojniejszy i powoli wracam do równowagi. Przyjechał Mati, było miłe spędzanie czasu, w niedzielę dotarli też moi rodzice w celu poznania nowego małego członka rodziny. Oczywiście niedziela była upalna jak wszędzie, nie było chęci na dłuższe wychodzenie z domu, ale w miłym towarzystwie można i w domu posiedzieć. Co prawda mama nie odpuściła inspekcji na działce, musiała sprawdzić na ile dobrze się sprawuję w jej zagospodarowywaniu. Ocena wypadła pozytywnie, więc chyba moja praca nie idzie na marne. Niedzielny wieczór to był już totalny relaks i rozluźnienie. Od jutra praca, na szczęście zanim zacznie się sezon urlopowy to najbliższe dwa tygodnie będziemy pracować w pełnym składzie i dzięki temu będzie po prostu przez chwilę nieco lżej. Do tego ostatni tydzień szkoły, wakacje już wręcz pachną, a wraz z nimi zaczną się wakacyjne koncerty, imprezy i inne przyjemności. Trochę szkoda, że w tym roku większość koncertów będzie w miejscach zamkniętych, nie ma w planach aż tylu imprez jak bywało wcześniej, ale coś tam się znajdzie.

Na dziś wygląda, że powoli mi się układa kilka życiowych spraw. Może to tylko moje pobożne życzenie, a może rzeczywiście tak będzie? Oby nie zapeszyć, oczekując na zbyt wiele, bo będzie jak z długim weekendem- niby długi, a okazał się normalny.

Reklama

10 uwag do wpisu “Nie długi, nie krótki, lecz w sam raz

  1. Aż się dziwię, że dziś mogę u ciebie komentować. Nie wiem, dlaczego tak się dzieje, że nie zawsze i nie u wszystkich. Mój długi weekend był w pracy, a braki kadrowe będą się ciągnąć do końca sierpnia. Bez szansy na urlop w tym czasie. Nie wiem skąd bierzesz siły na działkę, ja ledwo mam ochotę podlać kwiatki w doniczkach.

    Polubienie

  2. A. pracował i w piątek i w sobotę. Smutne jest to, że już jesteśmy przyzwyczajeni, że nie ma „długich weekendów”. „Przeleżany” czwartek, nawet procesję odpuściliśmy, zadowalając się wieczorną Mszą, Wczoraj obiad w ulubionej restauracji i tyle świętowania. Mam nadzieję, że naprawdę Ci się zaczyna wszystko układać.

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s