Dni coraz krótsze

Niestety, zaczęło się lato (i pogoda lepsza niż przez ostatnie dwa dni), ale najdłuższy dzień w roku za nami, teraz znów przez pół roku będzie dnia systematycznie ubywało. A wakacje już pachną, już za moment będzie laba, koniec porannego wyciągania z łóżka na siłę. Chciałam być w porządku wobec szkoły i jeszcze w tym tygodniu goniłam Filipa do szkoły, mimo że najczęściej był jedynym uczniem w klasie. Reszcie jakoś nie chciało się przychodzić do szkoły. W okolicach drugiej lub trzeciej lekcji zazwyczaj wracał do domu. A poza tym żyję i próbuję ogarniać rzeczywistość… Nie zawsze udaje się zgodnie z zamierzeniami… Ale jest optymistycznie, nadal