Moje własne

Posadziłam je rok temu. Miały kilka owoców, ale zeżarły je ślimaki. A w tym roku jest tak:

Są przesłodkie. Są moją nagrodą za bolące czasem plecy, trudności w doszorowaniu rąk. Cała reszta roślinek na działce też mnie cieszy. Nie mam niestety zdolności mojej babci, mamy i siostry do zaklinania roślin- one potrafią wsadzić w ziemię zwykły patyk i za chwilę wypuści liście. U mnie jest znacznie mniej okazale, ale nie liczę na to. Na razie walczę z mnóstwem zielska, taka moja forma hortiterapii. Co prawda dziś jedna z sąsiadek przez płot stwierdziła, że jest pełna podziwu, bo pamięta, jak to wyglądało rok temu, więc jakieś efekty jednak są. Jeszcze rok, może dwa i będzie niemal idealnie.