Konopielka

Dawno, dawno temu czyli gdzieś w wieku tuż- przednastoletnim pamiętam, że rodzice nie pozwolili mi oglądać tego filmu, bo był „tylko dla dorosłych”. A moi rodzice bardzo przestrzegali tego typu restrykcji i nie było tłumaczenia, że „inni mogą”. Więc nie oglądałam filmu, książkę próbowałam podczytywać, ale chyba niewiele zrozumiałam. A w ubiegły weekend w ramach domowego wieczoru filmowego obejrzałam go, a potem przeczytałam książkę.

Po obejrzeniu i przeczytaniu aż mi się zachciało odwiedzić jakiś skansen., żeby poczuć ducha tamtych czasów. Mam niesamowity sentyment do wsi z dawnych lat, kiedy wszystko było jakieś inne, prostsze, wedle tradycji

„Od porządku, ludkowie, jest Pambóg, on pilnuje, żeby wszystko szło, było jak było. A diabeł chce zmieniać, powiada: ulepszać. Słyszycie? Ulepszać! Już jemu mało, że krowa cieli sie, dzie tam: on chce, żeby sie źrebiła! O, do czego idzie! Krowy bedo sie źrebili, kobyły cielili, owieczki prosili. Chłop z chłopem spać bedzie, baba z babo, wilki latać, bociany pływać, słońce wzejdzie na zachodzie, zajdzie na wschodzie! (…)
Wy wiecie ludkowie, co sie teraz na świecie wyprawia? Mężowie żony rzucajo, matki dzieci! Z ludziow mydło sie robi! Żyto kosami żno: bywajo całe wioski, że sierpa nie uraczysz! (…)
A w miastach, co w miastach się wyprawia! W dzień śpio, w nocy pracujo, w piątki nie poszczo, niedzielow nie świętujo! Sodomagomora!”

„Prędzej, prędzej, a czy to o prędzej idzie człowieku? A o co? Żeby było po bożemu! Tak jak trzeba, ładnie i z poszanowaniem”

I pamiętajcie- żyta kosą się nie kosi!