Obława

To był lipiec, ciepły lipiec, kiedy przyszli. Jakby nieszczęść było mało po tej wojnie…

Wiele osób pewnie nie wie, co to w ogóle była Obława Augustowska. Wiele osób, które może i coś tam na ten temat wiedzą, myśli- ot, wydarzenie, nawet tragedia, na miarę lokalnej społeczności, cóż to jest kilkaset ofiar na tle milionów zabitych na wojnie, tej czy innej. Fakt, ludzie giną, czasem bez wieści, często niewinnie, bywa że przypadkiem.

Obława Augustowska była największą zbrodnią sowiecką na ludności polskiej po zakończeniu II wojny światowej. nazywa się ją niekiedy „małym Katyniem”. Między 12 a 25 lipca oddziały sowieckie aresztowały około 7000 osób, podejrzanych o kontakty z partyzantką i podziemiem niepodległościowym, ale też wiele osób zupełnie przypadkowych. Większość z nich po przesłuchaniach zostało wypuszczonych, ale niemal 600 (a prawdopodobnie znacznie więcej) nigdy nie wróciło do domu- zostali zamordowani, a miejsce ich spoczynku do dziś nie jest znane. Do 1987 roku o Obławie nie mówiono, to był bardzo niewygodny temat. Nawet i teraz niestety podziały polityczne i ambicje lokalnych polityków zaczynają mieszać w obchodach poświęconych ofiarom- niektórzy chcą zawłaszczyć sobie możliwość świętowania, jako jedynie słuszna opcja…

Wspominałam już, zwłaszcza w kontekście książek Joanny Jax, że temat okupacji sowieckiej, wywózek na Sybir, a teraz również Obławy jest dla mnie szczególnie trudny. Mimo że nie dotknął mnie osobiście, nikt z mojej rodziny nie ucierpiał, to jednak to okrucieństwo jest wyjątkowo bolesne, nawet w zestawieniu z tym, co robili naziści. Nie wiem, dlaczego aż tak przeżywam. Ale nie tylko ja. Kiedy dziś puściłam mojej mamie tę piosenkę o jednej z ofiar Obławy, to się popłakała.

A na uroczystościach historyk z IPN powiedział, że on sam do niedawna nie był świadomy, jak historia rzeczywiście uczy życia. Bo to były tylko wydarzenia z przeszłości, które badał, opisywał, dociekał przyczyn. A od lutego widzi, że znów dzieje się to samo- taka sama pogarda dla życia, takie same okrucieństwo, taki sam brak szacunku dla drugiego człowieka. W XXI wieku…