Wiedźma

Kolejna piosenka, w której się zasłuchałam, zapętliłam i nie mogę przestać. A tekst tak mi trafia prosto w emocje, że wręcz namacalnie czuję ten dym z ogniska i też tak bym chciała zaszaleć, zatańczyć. Tylko szminki nie mam

Płoną ognie na leśnej polanie, drzew korony kołyszą się w pląsie, świeci księżyc w gałęziach rozdarty na mdłych świateł odbitych tysiące. Strzela płomień iskrami ku niebu, dym z jałowców westchnienie przydusza, migotają gwiazd widma w źrenicach, szminki karmin zabłysnął na ustach.

Tańczę w ogniu wiruję, przystaję, stukot butów podwaja się echem. Jestem ja, płomień, las i księżyce. Raz dokoła, i znowu, i jeszcze. Furkot falban tnie ciszę jak bicze, w gardle krzyk tłumię resztką swej woli, bez sił padam i nic już nie słyszę, nic nie widzę i nic mnie nie boli

Wiatr od wzgórza łagodzi szaleństwo, pod świerkami zakwitły zawilce. Czemu one bezlistne, bezwonne? To nie kwiaty, to śnieg tak się błyszczy. A gdy rano zdziwiony zapytasz, czemu stoję w podartych pończochach i mam smugę popiołu na twarzy, czemu drżenie wyczuwasz w mych krokach? Nie odpowiem i wybacz kochany, chyba każdy ma w sobie dwa życia. Czy zrozumiesz- byłam chwilę po prostu szczęśliwa…