A jednak

Jak to mówią? Nigdy nie jest tak źle, żeby nie mogło być gorzej… W sumie to nie było przecież źle, więc co ja się czepiam? Impreza się udała, kolejna przed nami, że z lekkimi zawirowaniami, to przecież nic takiego.

Tymczasem w środku nocy coś mnie zaczęło trącać w ramię- „mamo, mamo”. Jak mówi, to nie kot, bo kocica miauczy. Filip- bo spać nie może i coś źle się czuje. Cukier był bardzo dobry, ale młody jakiś taki rozpalony. Co prawda w trakcie wczorajszej imprezy cukier sobie podskoczył do 400 i nie spadał, mimo naprawdę dużych dawek insuliny, no ale jednak było trochę smakołyków, więc Filip nieco wcześniej wrócił do domu, zmienił wkłucie, podał korektę penem i do wieczora wszystko się uspokoiło. A tu w nocy niespodzianka. Na termometrze wyskoczyło 38,3. Już mi się lekko lampka alarmowa zapaliła, ale w środku nocy jakoś nie chciały wszystkie trybiki wskoczyć w odpowiednie miejsca. Paracetamol w odpowiedniej dawce i „śpij, dziecko, rano zobaczymy”. A rano- kurczę, może zrobić mu test? Jeden zapasowy jest, więc robimy. Oj, jakie ładne dwie kreseczki… No dobrze, to powtórka w przychodni. Kreseczka na plus pojawiła się natychmiast, a mnie kolana zmiękły… No to sobie poimprezowaliśmy. Mój test nadal ujemny. Ale podejrzewam, że to tylko kwestia kilku dni. Martwię się trochę resztą rodziny, zwłaszcza tymi najstarszymi i najmłodszym. Niestety COVID nie odpuszcza. W większości przypadków przebieg jest rzeczywiście łagodny, typowo przeziębieniowy, ale jakaś niepewność siedzi w tyle głowy. Zwłaszcza po moich ubiegłorocznych przykrych doświadczeniach. Kilka moich planów też się w związku z tym musi pozmieniać, ale to już pikuś, byle nikt się mi w rodzinie za mocno nie pochorował.

Tak się zastanawiam, kiedy ja w końcu będę miała trochę spokoju?

Reklama

10 uwag do wpisu “A jednak

  1. Zdrowia! Oby przebieg był łagodny.
    Mnie zawsze sponiewiera ten wirus, nie mam odporności. 3 dawki szczepienia i 3 zachorowania 😦
    Zauważyłam, że najczęściej ogniska pojawiają się po imprezach rodzinnych. Trochę mnie to zastanawia…

    Polubienie

    1. W sumie to Filip możliwe że stał się źródełkiem ogniska. Moja wina- byłam na tyle pewna swoich ujemnych testów, że nie pomyślałam, że ktoś może przynieść z innego miejsca

      Polubienie

    1. W tej chwili omikron na szczęście przebiega łagodnie. Gdyby nie testy, nie dałoby się go odróżnić od zwykłego przeziębienia. Z jednej strony dobrze, a z drugiej bywa niebezpieczne

      Polubienie

  2. Swoją drogą – dziwna jest ta franca… Ja miałam, nikt z rodzinki więcej nie załapał, a ze Ślubnym spaliśmy osobno- ale w jednym pokoju. Tuż przed zabiegiem robił test- oczywiście ujemny, absolutne zero objawów. Dobrze, że ja zrobiłam test przed tą planowaną imprezą. Przynajmniej nikt nie ma do mnie pretensji, że świadomie zarażałam… Chyba jedyne wyjście przed imprezami- testowanie wszystkich gości, nawet tych bezobjawowych.

    Polubienie

    1. Popadniemy w paranoję testowania. Ja uznałam, że skoro moje objawy łagodnieją, test mam ujemny, a chłopakom nic nie jest, to będzie bezpiecznie. Zaćmienie umysłowe mnie dopadło. Ale równie dobrze ktoś inny mógł być źródłem- matka chrzestna i jej dzieci też była chora, podobno ujemna, ale na antybiotyku, tak że o!

      Polubienie

  3. U nas w pracy już jeden covid. Ale w ogóle się temu nie dziwię biorąc pod uwagę tłumy ludzi którzy się przewijają. Mam nadzieję że mnie nie dopadnie ale chyba to są płonne nadzieje

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s