Długa noc

Przeczytałam jakiś czas temu, chyba ze 3-4 tygodnie, a w zasadzie więcej słuchałam, niż czytałam. Oczywiście znowu zaczęłam od końca cyklu, a nie od początku, więc trudno mi ocenić na tle wcześniejszych książek autora. Cyklu o komisarzu Jakubie Mortce nie znam, z innych- czytałam „Ranę”, ale dawno temu, a potem zapomniałam o tym autorze. Chyba trzeba będzie w końcu nadrobić.

Komisarz Mortka prowadzi nieco nieformalne śledztwo, jak się później okazuje ma ono w dużym stopniu podłoże prywatne. Na dodatek spory kawałek jego życia ulega przewróceniu do góry nogami. A w tle jest paskudny COVID, z tej najgorszej fazy, gdzie brakowało rąk do pracy w szpitalach, a karetki krążyły od szpitala do szpitala w poszukiwaniu miejsca dla pacjenta. O ile wątek kryminalny i obyczajowy w większości jest poprowadzony ciekawie, to akurat covidowy- z mojego punktu widzenia niezbyt, bo bardziej na zasadzie tego co było emocjonalnie pokazywane w mediach niż rzeczywistości. Poza tym potrafię zrozumieć, że skoro wydarzenia dzieją się w tym akurat czasie i akurat trwa pandemia, to trudno ten temat pominąć milczeniem, ale czy rzeczywiście musiał być aż tak eksponowany? Na dodatek w sposób uciążliwy i gazetowy, a nie realny.

Komisarzowi i jego twórcy daję szansę, na pewno kiedyś (z naciskiem na „kiedyś”) do niego wrócę, Tylko że jak zwykle jest tyle innych książek, które kuszą bardziej