Prawo jazdy

Jestem zachwycona i dumna, chyba nawet bardziej, niż gdyby to była matura. Bo i Filip (on bardziej), i ja trochę się stresowaliśmy jeśli chodzi o zdanie egzaminu praktycznego z prawa jazdy. Kurs zaczął się już w połowie lipca, ale ciężko było zgrać wszystkie terminy, zwłaszcza wyjeździć przewidziane godziny. A od września, kiedy zaczęła się szkoła to już w ogóle. Poza tym miałam duże obawy co do tej nauki jazdy, bo Filip jest osobą raczej z tych bardzo flegmatycznych i jakoś nie do końca wierzyłam, że mu się uda. Zwłaszcza że po prawie każdej lekcji jazdy były jakieś narzekania, że instruktor do czegoś się czepiał, że źle się jeździło. I w sumie sam Filip był nastawiony na powtórkę, nawet wziął pieniądze na opłacenie kolejnego egzaminu, na wszelki wypadek

A tu niespodzianka. Zdał za pierwszym razem. O stylu lepiej nie wspominać- podobno dobrych kilka minut stali przed zamkniętym przejazdem kolejowym, w związku z czym czas na pozostałe manewry był nieco krótszy i możliwe, że dzięki temu udało się nie popełnić za wiele błędów. Teraz tylko czekać na dokument. Póki co nie wiem, czy Filip będzie miał za wiele okazji do jeżdżenia, na parkingu stoi samochód Mateusza, ale wymaga kilku napraw, wymiany oleju, zmiany opon. O ile oczywiście Mati zechce użyczyć bratu pojazd. Ale naprawdę jestem szczęśliwa, że to już za nami. To w sumie pierwszy taki poważny egzamin. Ten na koniec ósmej klasy czy ubiegłoroczny egzamin zawodowy to pikuś. Tym bardziej, że w momencie stresu bywają problemy z cukrem, a tu na szczęście było stabilnie, na nieco wyższym poziomie niż zazwyczaj, ale jednak stabilnie. Teraz kolejny stres egzaminacyjny to matura, za rok. Ale już się powoli zaczyna. Nieco zawirowań z tym jest… Zbieram się do wpisu na ten temat, jak już się sytuacja unormuje, bo na razie to lekko mnie denerwuje całokształt. Nic to, skoro udało się zdać egzamin na prawo jazdy, to chyba nic więcej strasznego zdarzyć się nie powinno. A nawiasem mówiąc- wcale nie jestem pewna, czy ja osobiście, mając prawo jazdy od ponad 33 lat i regularnie jeżdżąc od ponad 20, w tym na wielu dalekich trasach, w chwili obecnej dałabym radę zdać taki egzamin.

Reklama

14 uwag do wpisu “Prawo jazdy

  1. Jest tak jak mówisz. Ja zdałam prawo jazdy 34 lata temu i dość dużo jeździłam, ale dzisiaj nie jeżdżę i nie wiem, czy bym się odważyła. Na ulicach straszny ruch, ludzie za kierownicą jacyś tacy nerwowi.
    Gratulacje dla Filipa! Prawo jazdy zawsze warto mieć, nawet jeśli się stale nie prowadzi.

    Polubienie

  2. Gratulacje dla Filipa !!! I niech jeździ jak najwięcej, przy każdej okazji. Mówię to ja, która bezterminowe prawo jazdy ma od 20 lat… w szufladzie… Tak, że ten… Jakbym chciała jeździć, to najpierw ze 20 lekcji na bank…
    Czasem jak mąż parkuje naszym malutkim samochodzikiem (vectra combi 5m długości) zastanawiam się, czy instruktorzy nauki jazdy byliby w stanie zaparkować tak równo jak on.

    Polubienie

  3. Gratulacje. ja jezdze od 22 lat. ale w Polsce boje sie siasc za kolkiem. za duzo zdenerwowanych kierowcow i zdecydowanie za szybko…

    Polubienie

  4. Gratulacje dla syna!
    Również uważam, że prawo jazdy warto mieć, bo łatwiej sobie w razie czego po jakimś czasie przypomnieć, wziąć jazdy doszkalające, niż dopiero musieć je zrobić.
    Dla mnie egzamin na prawo jazdy to był najtrudniejszy egzamin w życiu. (I w sumie jedyny, który musiałam powtarzać…) Żadne matury ani egzaminy na studiach mnie tak nie stresowały. Chociaż obecnie pewnie poszłoby mi lepiej i czułabym się dużo pewniej, bo jednak doświadczenie w różnych sytuacjach robi ogromną różnicę. Tylko parkowanie musiałabym poćwiczyć, bo na egzaminie można było zdaje się zrobić przy tym tylko jedną poprawkę.

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s