Inkwizytor

Ciąg dalszy „Znachora”. I równie dobry, a może nawet ciut lepszy. Aż wróciła chęć do czytania, akcja wciągająca. O czym? Dwa lata po wydarzeniach znanych z pierwszej części znów pojawiają się morderstwa sygnowane przez tajemniczego Inkwizytora. Ponownie stosuje metody rodem z polowań na czarownice, ma wszystko zaplanowane z przerażającą precyzją i nieustannie jest krok przed policją. Tym razem na celownik wziął różnej maści oszustów, nie tylko uzdrowicieli, ale na pewno ludzi, którzy mają na sumieniu śmierć innych, głównie dlatego, że pacjenci zaprzestali terapii konwencjonalnej. Inkwizytor jest bardzo zapamiętały w swojej krucjacie przeciwko hochsztaplerom. I jest bardzo pomysłowy w zadawaniu bólu i cierpienia rodem ze średniowiecza. Bardzo mi się podobało w tej książce przedstawienie pracy policji i prokuratury- praca zespołowa, ścisła współpraca, żmudne prowadzenie śledztwa. Nie ma tu jednego detektywa, który sam zgarnia nagrody za złapanie psychopatycznego mordercy, ale kilka osób, z których każda jest w śledztwie potrzebna i ważna.

No i kolejny plus- część akcji dzieje się w Zamościu. A mnie tam jeszcze nie było. I tak się zastanawiam, czy nie byłoby warto wybrać się na jakiś długoweekendowy wyjazd w tamte strony. Najbliższa możliwość, to weekend majowy, gdyby udało mi się wziąć jeden dzień wolny (2.05), to już miałabym do dyspozycji 4 dni na relaks, nawet prawie 5. A gdyby jeszcze zarezerwować sobie 4-6.05, kiedy są matury i Filip ma wolne, to może udałoby się wyskoczyć na nieco dłużej i rozszerzyć program zwiedzania. Nie wiem tylko, czy Filip zechce jechać ze mną, bo już ostatnio na wyjeździe w góry jęczał, że chodzenia jest za dużo. Ale kto wie? Szkoda, że Mati raczej nie będzie miał w tym czasie wolnego, bo on to by chętnie się wybrał na taką wycieczkę. Oczywiście to jeszcze na razie tylko wstępne plany, bo jest tyle zmiennych po drodze, że nie wiem, czy coś z tego da się zrealizować, ale chciałabym. Zawsze dobrze mieć jakiś cel.