Filmowe rozrywki

Jak już wspominałam w poprzednim wpisie, zamiast całkowicie skupić się na czytaniu miałam też trochę innych rozrywek. Moje ulubione skoki narciarskie, przy oglądaniu których tradycyjnie szydełkuję- takie dwa w jednym, oba przyjemne, jedno może nawet trochę pożyteczne. Poza tym obejrzałam dwa filmy.

W piątkowy wieczór skusiłam się z Filipem na stary „RED”. Oglądałam go dawno temu i majaczyło mi się w pamięci, że dobrze się przy nim bawiłam, do tego Bruce Willis… Cóż- może te 10 lat temu rzeczywiście śmieszyły mnie niektóre sceny, ale jednak nie powinnam oglądać go po raz drugi. Owszem, nie nudziłam się, ale bez zachwytu.

Natomiast w sobotę moi chłopcy oglądali „Kac Vegas” (nie wiem po raz który, ale to jeden z ich ulubionych, mnie nie śmieszy w ogóle), a ja zostałam zaproszona do obejrzenia „Rodzina od zaraz” z Markiem Wahlbergiem (nawet, nawet) i Rose Byrne (piękna!).

Film obyczajowy, trochę do śmiechu, trochę do łez, ale z bardzo pozytywnym przesłaniem. Małżeństwo decyduje się na adopcję. Zdaje sobie sprawę, że to trudny krok, ale okazuje się, że kiedy dostają pod opiekę trójkę rodzeństwa, w tym zbuntowaną i zbyt inteligentną oraz manipulująca otoczeniem nastolatkę, że może to być ponad ich siły. Ale dają radę, choć problemów nie brakuje. Mądry, zabawny, chwilami poruszający film. Czasem i taka odskocznia jest mi potrzebna.